Mój dziadek pracował w teatrze. Nie bardzo rozumiałam, co emerytowany strażak ma do roboty
w teatrze. Kiedy pytałam, tłumaczył mi, że pilnuje, żeby nikt na widowni nie palił fajki, czy innego papierosa. No a gdyby ktoś ogień zaprószył, to wiadomo, będzie gasił.
Dziś, kiedy o tym myślę, to dalej nie jestem pewna jaką miał funkcje. Może takie były przepisy..?
Ale dopiero teraz jestem z niego dumna, bo widzę, że wyprzedził swoją epokę. Znalazł doskonały sposób na aktywną emeryturę.

Kilka razy w tygodniu, Dziadek golił się brzytwą, spryskiwał wodą kolońską, prasował koszulę, zakładał garnitur i wychodził do teatru.
Czasami zabierał mnie ze sobą.
Uwielbiałam te wyjścia.

Mała dziewczynka i wielki (jak mi się wtedy zdawało) teatr.

Wszystko było wyjątkowe. Czułam, że wchodzę do innego świata. Zapach pluszowych foteli, miękkie dywany, zakurzone kotary, eleganckie stroje Pań i Panów. To wszystko tworzyło niesamowitą atmosferę.
Atmosferę „wieczorowości” zarezerwowaną dla wielkich bali, przyjęć i dorosłych.
A kiedy w foyer czekaliśmy na dzwonek, wiedziałam, że nie tylko ja czuję wyjątkowość chwili. Oni, dorośli, też byli podekscytowani, a ja już nie byłam taka mała.
Repertuar w moim mieście nie zmieniał się zbyt często, ale to mi w niczym nie przeszkadzało. Na pamięć znałam „Anię z zielonego wzgórza” i „Śluby panieńskie”.
Oczywiście zdarzało mi się bywać za kulisami. Raz nawet mogłam wejść do garderoby mojej ukochanej „Maryli” i popatrzeć jak się maluje!

Wierzę w magię dzieciństwa. Nie chodzi mi o jednorożce, złe macochy i czarodziejskie różdżki.
Prawdziwa magia nie bierze się znikąd, nie pochodzi z telewizora. Trzeba ją tworzyć. Prawdziwa magia, to atmosfera przy wigilijnym stole, zamiana Taty w rumaka, pieczenie ciasteczek z Babcią.
Taką magię pamięta się przez całe życie. Ja pamiętam.
A teatr mojego Dziadka to skoncentrowana dawka magii w czystej postaci.

W związku z powyższym Córeczka nie miała wyjścia. Jeszcze samodzielnie nie chodziła, kiedy Matka Wariatka zaciągnęła ją na przedstawienie po raz pierwszy. Funkcje teatru doskonale spełnił nasz ulubiony Dom Kultury. Duża scena, prawdziwa kurtyna, pluszowe rozkładane fotele.
Kukiełkowe przedstawienie trwało ok 40 minut. Oczywiście zastanawiałam się jak to będzie.
Czy nie przestraszy się nowej sytuacji, ciemności, tłumu ludzi?
Czy wytrzyma tyle czasu?
Czy nie rozpłacze się i nie będzie przeszkadzać?
Na wszelki wypadek, żeby skrócić czas ewakuacji, zajęłyśmy skrajne miejsce w rzędzie.
Córeczka najpierw siedziała na moich kolanach, potem na nich stała. Patrzyła się na scenę jak zaczarowana. Przez 30 minut. Potem zajęła się koleżanką, z sąsiedniego fotela, a potem spacerem w stronę sceny i z powrotem. Ponieważ jednak cały czas była grzeczna i nikomu nie przeszkadzała zostałyśmy do końca.
A na koniec były oklaski. To dopiero za-ba-wa! Cała sala robi kosi-kosi, klap-klap! A najgłośniej klaszczą najmniejsze łapki Córeczki.

Dziwnie na mnie niektórzy patrzyli. Bo co takie Małe Dziecko mogło zrozumieć, co zapamiętać?
Nie wiem, może nic, może coś. Początkowo myślałam, że faktycznie, nie zrobiło to na niej większego wrażenia. Po kilku dniach, kiedy sądziłam, że już zdążyła o przygodzie z teatrem zapomnieć, zobaczyła w TV scenę z jakiegoś festiwalu piosenki. Stanęła na kanapie i krzycząc „Tawo!” klaskała, klaskała, klaskała…

Od tamtej pory, na różnego rodzaju przedstawieniach bywamy regularnie. W salach zabaw, domach kultury, teatrach.
Was też zapraszamy! Stwórzcie swoją magię 🙂

Praktyczny poradnik, o tym jak zaciągnąć dziecię do teatru, w przygotowaniu.

Author

3 komentarze

  1. Moi chłopcy byli zachwyceni teatrem, gdybyśmy mieli trochę bliżej bywalibyśmy zdecydowanie częściej. W pełni popieram zabieranie dzieci do teatru bo to zupełnie inny świat.

  2. Teatr, to "duża sprawa", zachęcamy też do klubików, sal zabaw, domów kultury. Male teatrzyki też są fajne! Będzie o tym w następnym wpisie.
    Swoją drogą, może warto zachęcić lokalny DK do zaproszenia takiego teatrzyku?

  3. U nas tylko teatrzyki w domu kultury, a do teatru z prawdziwego zdarzenia trochę się nie składa, bo wyprawa z trójką do teatru, to chyba nie najlepszy pomysł 🙂 Musimy jeszcze poczekać;-)

Reply To admin Cancel Reply