Kiedy jesteś w ciąży, zwłaszcza pierwszej, czujesz się niepewnie. Nie do końca wiesz czego się spodziewać,jak to będzie, czy dasz radę. I nie wierzysz we własne siły. Chcesz jak najlepiej wypaść w nowej roli, więc zabezpieczasz sobie tyły i organizujesz warsztat. Starasz się przygotować na wszystkie możliwe sytuacje. Szperasz w internecie, pytasz znajomych, zastanawiasz się co jeszcze kupić… Gromadzisz masę przedmiotów, sterty gadżetów. A nuż się przydadzą. 
Prawda jest taka, że noworodek nie potrzebuje rzeczy, potrzebuje mamy. Tyle, że młodej, debiutującej mamie to się po prostu w głowie nie mieści.

Kupujemy wyprawkę dla noworodka

Trochę dla poczucia bezpieczeństwa, trochę dla przyjemności, trochę na zapas. Bo jak robić zakupy z dzieckiem przy piersi, ze szwami po cesarce, w tłumie kichających, nie myjących rąk obcych….

Ważny jest też budżet. Piszę o tym w drugiej części pt.: Wyprawka kosztuje. Robiąc zakupy na dziale dziecięcym łatwo popłynąć. Wszystko jest takie śliczne i na pewno się przyda! Jeśli wahasz się choć odrobinę, Pani sprzedawczyni przekona Cię z przyjemnością.
Może zamiast kupować piąty kocyk i siódmą sukieneczką w rozmiarze 56 zabudżetować rzeczy, które przydadzą się na pewno, które będą miały „drugie życie”, które posłużą też Tobie. Poniżej moja propozycja.

Wyprawka dla mamy

EDIT: Miał być zwięzły tekst, żeby się nie wymądrzać za bardzo, a rzeczowo podzielić sprawdzonymi patentami. Niektóre punkty wymknęły się jednak spod kontroli i wydłużyły ponad miarę. 
Dlatego będzie mini cykl wyprawkowy. Lojalnie więc uprzedzam: przez jakiś czas pojawiać się będą na blogu złote rady Matki Doświadczonej Życiem. 
I obiecuję trzymać się w ryzach 🙂
1. Adapter do pasów 
Ciąża (a może to był Czynnik M)  rozbudziła we mnie potrzebę bezpieczeństwa. Trwa do dziś i przejawia na wielu płaszczyznach, a adapter był tego pierwszym przejawem.
Samochodem jeździłam codziennie, często w dłuższe trasy. Z obawy o swoje bezpieczeństwo, nie wyobrażałam sobie jazdy bez pasów. Z uwagi na brzuch,  bałam się, że pas przy gwałtowniejszym hamowaniu, (nie mówiąc o wypadku) uszkodzi dziecko . Już w pierwszym trymestrze korzystałam więc z adaptera, którego zadaniem jest przytrzymywanie pasa pod brzuchem. Po prostu czułam się z tym bezpieczniej i spokojniej. 
2. Mata antypoślizgowa
Znowu kwestia bezpieczeństwa. Miałam chyba lekką obsesje. Naczytałam się jak to przez rosnący brzuch zmienia się środek ciężkości i od razu zaczęłam sobie wyobrażać jak tracę równowagę pod przsznicem, wpadam w poślizg wychodząc z wanny, upadam na brzuch… Bałam się banalnego, tragicznego w skutkach wypadku. Zrozumie każdy kto oglądał „Za wszelką cenę”. 
Z maty korzystamy do dziś, bo kiedy Córeczka urosła na tyle, by kąpać się w dużej wannie, zaczęłam bać się, że to ona się poślizgnie, wybije zęby zachłyśnie, utopi w łyżce wody.
Zdecydowanie przy małym dziecku taka mata się przyda, można więc zawczasu zakupić matę dziecięcą i pożyczyć na te kilka miesięcy 🙂
P.S. Bezpieczeństwo to też higiena. W łazience jest ciepło, pod matą wilgotno, bardzo łatwo łatwo o pleśń. Dlatego za każdym razem trzeba pozwolić takiej macie dobrze wyschnąć, np.: przez przyczepienie do szyby kabiny prysznicowej, lub płytek na ścianie. Raz na jakiś czas warto ją też umyć. Początkowo czyściłam przyssawki szczoteczką do zębów… Teraz wrzucam do pralki.
3. Suchy szampon
Nie wierzę, że kiedyś go nie znałam. Może się przydać już w szpitalu. Lepiej się człowiek  czuje kiedy wie, że nie straszy. Personel medyczny to też ludzie, nie ma co im się narażać.
Nie wiadomo jak będziesz się czuła po porodzie. Co innego wejść pod prysznic, a co innego umyć włosy, podnieść ręce po cesarskim cięciu… 
Zresztą, w szarości dnia codziennego, przy małym dziecku, warto go mieć po prostu pod ręką. Tak na wszelki wypadek.
Wypróbowałam rożne szampony i jeśli miałabym polecać któryś, to zdecydowanie Batiste (występuje w kilku wersjach, np.: do włosów ciemnych, albo z lakierem). 
4. Farelka
Znasz to uczucie, kiedy wychodzisz spod ciepłego prysznica, jest już jesień, ale jeszcze nie grzeją? Przypomnij je sobie, kiedy Twoje dziecko będzie płakać po wyjęciu z kąpieli.
Noworodki łatwo marzną. Nie mają jeszcze wystarczającej ilości tłuszczyku, który by je grzał, a ich mechanizm termoregulacji nie jest w pełni dojrzały. 
W niektórych szpitalach nad przewijakami zamontowane są nawet lampy dogrzewające, żeby zapewnić dziecku komfort. 
W domu też możesz zmniejszyć różnicę temperatur między wodą a otoczeniem. Jeśli kąpiesz dziecko w pokoju a nie w łazience, pamiętaj tylko żeby dobrze wywietrzyć przed spaniem.
Poza tym farelka jeździ z nami. Na długi weekend, krótką wycieczkę, święta. Wynajmujemy domek, kwaterę, nocujemy w pensjonacie czy hotelu. Nigdy nie mam pewności co zastanę w nowym miejscu, a farelka mieści się pod siedzeniem w aucie. 


5. Pieluszki flanelowe/bawełniane
We wszystkich listach wyprawkowych jakie spotkałam wymieniono  pieluszki tetrowe, w ilości min. 10 sztuk. Wykorzystuje się je głownie do zabezpieczania ramienia dorosłego przed ulaniem podczas odbjania malucha,  wycierania tego co  ulane,  rozkładania na publicznych/lekarskich przewijakach, wagach, etc. Potem sprawdzają się jako ścierki do podłóg i szmatki do wycierania pędzli po plakatówkach. Mimo to 10 sztuk to dla mnie za dużo (ale moje dzieci ulewały oszczędnie).
Pieluszki flanelowe mało kto poleca, a kilka sztuk może się przydać. Po pierwsze są przyjemniejsze w dotyku niż tetra, posłużą jako prześcieradełko do wózka, czy cienki kocyk. 
Poza tym,  dobrze wchłaniają wodę i to jest ich bardzo istotna cecha! 
Po wyjęciu z kąpieli, zanim położysz dziecko na ręczniku, owiń je na chwilę pieluszką flanelową i osusz. Nie zmarznie, będzie mu się przyjemniej leżało na suchym ręczniku
Drugie życie:
Uzyskasz odżywki do włosów? A jak? Zgodnie z instrukcją na opakowaniu: nałożyć na osuszone ręcznikiem włosy? Wiesz czemu zalecają to producenci? Bo woda jest silnym izolatorem dla kosmetyków. Po ptostu dużo lepiej zadziała odżywka nałożona na wilgotne, nie mokre włosy. Zawsze miałam z tym problem. Zapomniałam o dodatkowym ręczniku, a nie lubiłam dwa razy wycierać włosów w ten sam. Pieluszki flanelowe sprawdzają się doskonale.
6. Czajnik z regulacją temperatury
Na wypadek gdybym musiała karmić mlekiem modyfikowanym, chciałam mieć nowy czajnik. No dobrze, może to był tylko pretekst, ale znalazłam doskonały argument. Czajnik, który podgrzewa wodę. Nie tylko podgrzewa, ale też utrzymuje przez pewien czas wodę w określonej temperaturze. Nie muszę studzić, mieszać z zimną, butelkową, etc. Kosztuje tyle co podgrzewacz do butelek, a doskonale go zastępuje. Trzeba tylko wybrać model, z opcją 40 stopni, np. taki KLIK 
Jeśli mieszkasz w dużym domu, tym bardziej rozważ dodatkowy czajnik. „Mleczny kącik” w sypialni zaoszczędzi kilometrów robionych nocą po schodach. 
7. Inhalator/nebulizator
Kupisz go prędzej czy później. Mogę się założyć! A że kosztuje więcej niż paczka pieluch, czasem więcej niż kilka paczek, to warto ten wydatek zaplanować z wyprzedzeniem.Póki masz czas, możesz rozglądać się za promocjami, wyprzedażami, etc.
Przyznaję, że miałam problem z tym zakupem. Nie wiedziałam na co zwrócić uwagę, co jest naprawdę ważne, a co tylko marketingową zagrywką. Kiedy więc spotkałam, zupełnie prywatnie, Pana Specjalistę z Branży przepytałam go dokładnie.
Które parametry są ważne? Co brać pod uwagę przy zakupie?  Jak prawidłowo użytkować?
Wszystko czego się dowiedziałam opiszę w osobnym poście.

8. Laktator
Nazywając rzeczy po imieniu: dla matki karmiącej laktator = wolność, czyli „must have”. 
Ręczny, czy elektryczny, koniecznie nowy czy jednak może być używany, o co chodzi z rozmiarami?
To też osobny temat na kolejny wtorek.

9. Telefon
Potrzebny jest każdemu, wiadomo. Dlaczego niby szczególnie potrzebny Matce? Bo Telefon dla Matki telefon jest jak Asystent Osobisty. To jeden z dłuższych wpisów.
10. Sesja noworodkowa
To też temat rzeka. Jak przebiega, czy jest bezpieczna, czy w ogóle warto, ile kosztuje, 
a nawet skąd wziąć pieniądze na sesje.
P.S. Jeśli w niedalekiej przyszłości planujesz kolejne dziecko, to rekomenduję również:
– laserową depilacje
– makijaż permanentny 
– powrót do naturalnego koloru włosów.

P.S. ‚ Jeśli nie wyczułaś sarkazmu w powyższym zdaniu, poczekaj… Albo zapytaj koleżankę, która ma dwoje małych dzieci. Ona Ci wyjaśni.

Author

6 komentarzy

  1. Jeszcze trzeba zapewnić sobie duży zapas jednorazowych naczyń i sztućców, wielkie rulony ręczników papierowych, rulony foliowych reklamówek i, koniecznie, melisa, kawa, melisa, kawa.

    • Dobre! 🙂 U mnie jako dopalacz sprawdza się też cukier, pod każdą postacią 😉

  2. Prawda, przy pierwszym dziecku się świruje i wyprawka wygląda, nie na jedno dziecko, a co najmniej na trojaczki. Co jak wszystko takie fajnie, ładne i na pewno potrzebne?

  3. Ja to nigdy nie mogłam zadziwić się gdzie te pieluchy tetrowe znikają, do każdego dziecka miałam ich 20-30 i za nim skończyli pół roku ich ilość zmniejszała się diametralnie…
    Ja bym dołożyła smoczki znikają wszędzie (oczywiście jeśli ich ktoś używa) i wkładki higieniczne oraz podpaski – przy pierwszym nikt mi nie powiedział, że tego aż tyle zejdzie w ciągu 6 tygodni połogu…

  4. bardzo się cieszę, że natrafiłam na taki post u Ciebie 😉 dobry pomysł z tym suchym szamponem, nie wpadłabym na to a wydaje się być niezbędnym w szpitalnej torbie. Ja przed ciążą zafarbowałam włosy i już nie mogę się doczekać kiedy wrócę do naturalnego koloru, to co przeżyłam z odrostami to koszmar 😉 pozdrawiam ciepło ;* http://creamshine.blogspot.com

Write A Comment