Ile kosztuje wyprawka

Kupując wyprawkę można wydać każdą sumę, a na pewno chce się wydać więcej niż się ma. Jeśli jednak podejść do zakupów planowo i zdroworozsądkowo to można mieć więcej za mniej, albo przynajmniej za tyle samo. 
Niestety life is brutal, nie ma nic za darmo, wszystko kosztuje. Żeby zaoszczędzić trzeba wykazać się przedsiębiorczością i odwagą do brania swoich spraw w swoje ręce.
Lubię kupować, zwłaszcza dla dzieci, ale z głową. Pisałam o tym tu: Jak wybrać krzesełko do karmienia.

Poniżej kilka pomysłów i inspiracji dla Przedsiębiorczej Kung-Fu Matki, yyyy…. Przyszłej Matki:
1. Nie wszystko od razu.
Są takie rzeczy, których nie musisz mieć od razu. Bo nie wiadomo czy się przydadzą (laktator), bo nie chcesz żeby gwarancja upływała (wózek), itd., itp.
W takich przypadkach sprawdzą się zakupy przez internet. Sprzedawcy często idą na rękę kupującym. Możesz zarezerwować wybrany towar (np.: wózek) kupując go w promocyjnej cenie, wpłacić zaliczkę i umówić się na dostawę dopiero za kilka tygodni, czy nawet miesięcy. Dodatkowo w wypadku zakupu poza lokalem sprzedawcy masz gwarantowane 14 dni na zwrot towaru, bez podania przyczyny. To wystarczająco czasu by się przekonać, czy będziesz karmić piersią.
2. Masz czas. Wykorzystaj go.
O ile nie jesteś przesądna, masz ponad pół roku na zaplanowanie i zrobienie zakupów. Miej oczy dookoła głowy. Szukaj promocji, przecen, wyprzedaży zeszłorocznych modeli. Szczególnie atrakcyjny jest  koniec roku. Po świętach ludzie pozbywają się nietrafionych, lub dublujących się prezentów. 
Sklepy zmieniają ekspozycje, często wyprzedają wystawiony wcześniej towar, np.: meble. Możesz też sama zapytać kierownika sklepu, kiedy planuje zmianę wystawy.
Co ci po zimowych przecenach, skoro rodzisz w lecie?  Twoje dziecko będzie potrzebowało kombinezonu, czapki, śpiworka do wózka. W okresie wyprzedaży można je kupić w naprawdę dobrych cenach. Jest oczywiście ryzyko, że nie trafisz z rozmiarem. Lepiej więc postawić na rzeczy większe, bo zimnych miesięcy w roku jest sporo i duże prawdopodobieństwo, że dziecko do nich dorośnie. Można  też zawczasu zapoznać się z siatkami centylowymi i sprawdzić ile mierzy przeciętne dziecko w danym miesiącu życia.
Jeśli upolujesz okazje w markowym sklepie (Zara, Next), a do tego masz predyspozycje do bycia Biznes-Mamą w zasadzie nic nie ryzykujesz. W sezonie z dużym prawdopodobieństwem odsprzedasz nietrafione zakupy bez straty (czasem nawet z zyskiem).
A wyprzedaże to nie tylko ubranka ale też pościel, elektronika, meble. 
Lojalnie uprzedzam: To nie jest dobra rada dla oszczędnych. Wyprzedaże wciągają jak czarna dziura. Potrzebna jest duża samodyscyplina i przynajmniej jedna trzeźwo myśląca osoba towarzysząca, która będzie trzymać Cię w ryzach 😉
3. Z drugiej ręki nie zawsze oznacza używane.
Zwłaszcza jeśli chodzi o rzeczy dla noworodków. 
Ubranka, których nie zdążyliśmy założyć (patrz punkt wyżej). Wściekłe róże, ogrodniczki, albo czarne stylówy – słowem nietrafione prezenty. Dla każdego mogą oznaczać co innego. Jedna mama nigdy niem ubrałaby w to dziecka, a inna bardzo chętnie. Elektroniczna niania, która w 40 metrach kwadratowych i przy zdrowych płucach dziecka okazała się bezużyteczna. Bujawka która zamiast uspokajać, drażni dziecko. Przykłady można mnożyć. 
Doczekasz tych czasów, a póki co inni pozbywają się dziecięcych gadżetów. Warto śledzić aukcje internetowe.
4. Lista prezentów.
W Polsce to jeszcze mało popularny zwyczaj, dlatego może wydawać się niezręczne, ale pomyślmy zdroworozsądkowo: Ile pieniędzy jest wydawanych zupełnie niepotrzebnie!
Dziadkowie, ciocie, koleżanki. Wszyscy, którzy przyjdą poznać Dzidziusia, przyniosą upominek. Chcą dać coś dziecku, ale często nie mają pojęcia co się przyda.
Zanim zostałam Matką, byłam bezdzietną Ciotką i nie zliczę ile razy miotałam się między sklepem z ubrankami, a sklepem z zabawkami. W każdym z nich stałam zdezorientowana. Teraz też często widuję takie osoby. Krążą spoceni, żyłka im pulsuje. Nie raz podejdą i zapytają: „Przepraszam, czy ta bluzeczka będzie na pół roku?”,  albo szybko biorą największego pluszaka nie patrząc na cenę. 
Ja też, nie raz chciałam dać coś co się przyda. Głupio było mi wpaść z paczką pieluch, więc przynosiłam kolejną grzechotkę. Naprawdę wolałabym, żeby tamte mamy  bezwstydnie powiedziały  mi czego potrzebują. Nie mówię o tym by rozsyłać listę do całej gawiedzi. Chodzi mi raczej o komunikacje w ogóle.
Dlaczego im nie podpowiedzieć? 
Nikt nie przeczyta w Twoich myślach, nie zgadnie i sorry, raczej mało która bezdzietna osoba zada sobie trud przeczesywania internetu, w celu sprawdzenia co jest akurat modne w świecie dzieci i ich mam.
5. Babyshower*
Punkt dodany w ostatniej chwili i z pewną niepewnością. Nasunęło mi się samoistnie więc jest, ale nie chodzi o tworzenie okazji do dostawania prezentów., raczej poza frajdą, do rozmowy o tym co się przyda.
Jak nie lubię przeszczepiania amerykańskich zwyczajów na nasze podwórko, tak babyshower uważam za pomysł absolutnie trafiony.
Myślę, że warto poruszyć ten temat przy koleżankach. A nuż je zainspirujesz i pokuszą się o zorganizowanie Ci takiej imprezy. Jeśli koleżanki są dobrze zorganizowane (jak moje Cudowne, dziękuję :*) zrobią wywiad  i będą wiedziały, czego potrzebujesz. Dodatkowo może to być okazja do stworzenia z ich pomocą listy rzeczy potrzebnych, która ma szansę zmienić się w listę z Punktu 4 i dotrzeć do szerszego grona.

Author

5 komentarzy

  1. Ile w tym poście racji!! Zgadzam się z każdym punktem. My postawiliśmy na początku na minimalizm i zakupiliśmy tylko konieczne minimum. Dopiero po urodzeniu malucha okazało się, że przyda się niania (dziadkowie mają dwupiętrowy dom), bujaczek (na bolący brzuszek pomagała taka pozycja do snu) czy Tula (totalnie niewózkowe dziecko…). Nawet ubranek nie miałąm dużo, bo nie wiedziałam jakie będzie mi się najwygodniej zakładać. Po jakimś czasie wiedziała już, że pajace odpadają i inwestowałam w bodziaki i spodnie. Wszędzie potrzebny jest umiar!:)

    • Właśnie dlatego wahałam się czy pisać o wyprawce. Z jednej strony są to rzeczy, które naprawdę mi się przydały. Z drugiej, sama mam dystans do wszelkich wskazówek tego typu. Każda mama jest inna i sama musi się przekonać co jej odpowiada, a co nie.

  2. ze wszystkim się zgadzam ale dodałabym jeszcze jedno…… ubranie dla mamy szczególnie jeśli karmi piersią, jestem z tych mam co to "po domu" biegają w dresie i t- shirtach – przede wszystkim wygoda i tu nie mam problemu zawsze znalazła się jakaś domowa bluzka łatwo rozpinana albo powiedzmy rozciągana do karmienia. no ale jak się trafi zjazd rodzinny pt imieniny teściowej lub co gorsza Boże Narodzenie to aż człowiek chce wyglądać i czuć się inaczej niż tylko matka karmiąca, a tu w szafie piękna pasująca sukienka z……………….. suwakiem z tyłu, albo bluzka zakładana przez głowę i jest wtedy mały zonk. Więc tradycyjnie nie masz się w co ubrać. Bieganie z nowo narodzonym ( chociaż przynajmniej uziemonym bo w wozku) dzieckiem po sklepach nie należy do przyjemności przynajmniej dla mnie i dlatego warto o tym pomyśleć przed przyjściem dziecka na świat.

    • Ba! Ja przerabiałam wesele z półroczną Córeczką… W ogóle ubrania ciążowe + dla karmiących to nie tylko temat na osobny post, to pomysł na osobny blog! 🙂

  3. Ja przy pierwszym dziecku zaszalalam i okazało się, że sporo rzeczy wogole było zbednych, przy drugim ograniczylam sie do minimum, ale tez inna sprawa, ze te najdrozsze rzeczy juz mi odpadly, wozek mamy, wielofunkcyjny Nano, łozeczko tez jest, wanienka, przewijak, posciel etc…jedynie ubranka i kosmetyki do kupienia

Write A Comment