W marcu jak w garncu, a kwiecień plecień. Niby ciepło, dzień słoneczny, ale za chwilę chmury słońce zasłonią, wietrzyk zawieje, zrobi się zimno i ponuro. 

Jak się ubrać? No i jak ubrać dziecko? Żeby nie przegrzać, żeby nie przeziębić
To jeden z moich największych dylematów macierzyńskich. Najchętniej „na cebulkę”.
Dzieć wózkowy zostaje więc stylowo wyszykowany: 
bluza, cienka kurteczka, bezrękawnik i…
I aż mnie boli jak na to patrzę. 3 kaptury. Trzy! Co ja mam z tym zrobić? 
Pod plecy położyć? 
Pod głowę? 
Na głowę?! 
Stylówa do zmiany  i dalejże uzupełniać kolekcje wiosna – lato w co się da, byle bez kaptura (ewentualnie z odpinanym).
Idziemy do Centrum Handlowego. Sklep sieciowy jeden, drugi, czasem trzeci. Niedoświadczoną matkę zdziwić może stopień trudności zadania jakie sobie postawiłam.
Okazuje się bowiem, że producenci odzieży dziecięcej kaptury uwielbiają. Również, a czasem mam wrażenie, że zwłaszcza w rozmiarówce przeznaczonej dla dzieci leżących.
Może sami dzieci nie mają albo na wnuki czekają, może im to w badaniach marketingowych nie wyszło…
Nie wiem. 
Ale chętnie bym ich (producentów, projektantów, menadżerów) położyła na 2 chociażby kapturach, bez możliwości samodzielnej zmiany pozycji. Na godzinkę albo na półtorej. 
Wszechobecne kaptury różną formę przyjmują. Mamy kaptury dopasowane, wyposażone w gumkę, dosyć dobrze przylegają do buzi. Taki kaptur założony na cienką czapeczkę, nieźle spełnia swoją funkcje. Gorzej, jeśli mama albo babcia „wie lepiej” i postanawia upchnąć pod kaptur czapę z pomponem… Przysięgam, że widziałam dorosłe błyski w kilkumiesięcznych oczach molestowanego tak chłopca. Jeszcze trochę i powiedziałby swoje pierwsze słowo…
Są też kaptury szerokie, luźne, do zarzucenia. Też potrafią zmusić do mówienia niemowlę. Jedzie sobie taki mały człowiek wózkiem. Świat ciekawy go otacza, pooglądałby. Odwraca, więc głowę w lewo i… koniec widoków. Bo kaptur zostaje na miejscu. Odwraca w prawo, to samo. Takie kaptury przysparzają też wiele zabawy dorosłym, kiedy dziecko jest starsze i chodzić już umie. Znowu kapturek na głowie. Żeby zobaczyć co jest z boku, czy z tyłu musi całą górną połową ciała obrócić albo wręcz całą osobę. I oto mamy małego pingwinka, ha ha ha…
Ok, trochę przesadzam, ale lubię mieć wybór. A nie mam.
Mogłabym jeszcze szukać w internecie super okazji, czy super okazów.
Nie robię tego, ze względu na:
– brak czasu: chcę kupić i mieć, od razu, dobry rozmiar, odpowiedni materiał, zadowalającą jakość (bez zwrotów, wymian, kurierów), czasem dziecię wyrasta w ciągu jednej nocy (słowo!) albo front pogodowy przyjdzie zupełnie inny niż obiecał Zubilewicz i tym bardziej muszę mieć od razu
– logistykę (powiązane z poprzednim punktem): ledwo udaje mi się poblogować, na zakupy pójdę z dzieckiem; kiedy siedzę z komputerem, ktoś musi zajmować się dziećmi
– zdrowy rozsądek: nie płacę za ubrania dzieci więcej niż za swoje

– zacięcie, a raczej brak zacięcia: i dlatego to nie będzie blog z modą dziecięcą.

A może to moja paranoja? 
Może Czynnik M [klik] namieszał mi w głowie bardziej, niż sądziłam. W końcu słyszę głosy [klik] 😉 
A Ty jak myślisz? 
Jeśli „trafia cię” kaptur odpowiedz na 3 krótkie pytania i podaj dalej. 
Może jest nas więcej. 

Tu była ankieta:

1. Czy Kaptury przeszkadzają dzieciom leżącym?
2. Miałam/łem problem z ubraniem dziecka adekwatnie do pogody, przez zbyt dużą ilość kapturów.
3. Chciałabym mieć większy wybór ubrań bez kaptura (lub z odpinanym kapturem) dla najmłodszych dzieci.

W badaniu wzięło udział 250 osób.
Wyniki ankiety można zobaczyć tu [KLIK] 

Author

6 komentarzy

  1. A teraz ten tekst roześlij producentom ubrań, może coś im się rozjaśni w głowach. Dodam, że przy chodzących dzieciach i to nawet takich już sporawych jak moje, kaptury nadal są problemem bo bluza ma kaptur, kurtka ma kaptur, a i bluzki z kapturem nie są rzadkością i jest problem jak te kaptury upchnąć jeden w drugi, a nie daj Boże jak się chce założyć ten od kurtki na głowę. Nie da się bo przynajmniej jeden kaptur to uniemożliwia.

    • Kto by mnie, szarej myszy blogowej posłuchał… Ale może jak będzie nas więcej, to krzykniemy głośniej, a może i tupniemy 😉

  2. Nie rozumiem problemu. Mam dwoje dzieci. Nigdy nie miałam problemów ze zbyt dużą ilością kapturów. Nigdy nie miałam problemu z kupieniem ubrań bez kapturów.

    • To może jednak tylko moja zmora. Swoją drogą wydaje mi się, że chłopcy mają wyższy współczynnik ukapturzenia niż dziewczynki.

  3. Aż boli jak się to czyta (i na to patrzy): "zostaje, więc".

  4. Racja: gdy nie mamy do czynienia z ewidentną przyczyną i skutkiem, przecinka nie stawiamy. Już poprawiam, mam nadzieję, że zadziała przeciwbólowo 🙂

Write A Comment