syrop z sosny

Jako jedynaczka troskliwą opieką otaczana dodatkowo przez Babcię i Dziadka, śmiało mogę powiedzieć, że dzieciństwo miałam szczęśliwe. Niestety troska ma różne oblicza, w zależności od tego czy jest się otaczanym, czy otaczającym. Stąd też mam swoje koszmary dzieciństwa. Głównie kulinarne niestety. Wątróbka, buraczki, zupy mleczne i najgorsze: mleko z miodem i czosnkiem na przeziębienie. Nienawidzę przegotowanego mleka. Nie przechodzi mi przez gardło. Kożuch jest obrzydliwy. Na wspomniane zupy mlecznej mam odruch wymiotny do dziś. A tu, w chwili najgorszej słabości (wysoka temperatura) raczyli mnie znienawidzonym mlekiem zagotowanym z miodem (zabijając jego dobroczynne właściwości) i czosnkiem. 
Czy o sośnie nie wiedzieli!? Skoro w czasach PRL-u, można było jedynaczce jaja od chłopa załatwić i mięsko od baby, to pewnie i trochę gałęzi by się dało!

syrop z sosny
Synek i Córeczka mają to szczęście, że ja bardzo dobrze pamiętam (przynajmniej punktowo) jak to jest być dzieckiem. Poza tym mają mądrego Tatę, który na dodatek zna mnóstwo zaklęć do odczarowywania koszmarków.

On to miał dobrze… Na kaszelek pyszny syrop dostawał, nie z byle cebuli tylko z sosny właśnie. Pyszny tak bardzo, że z rodzeństwem symulowali, żeby jeszcze jedną łyżeczkę dostać.

A teraz właśnie jest najlepszy moment jest żeby młode pędy pozbierać!!! Jeszcze chwila i urosną, nie będą już takie młode, zaczną w drewno się zamieniać, soki z nich ujdą soczyste i cudowne właściwości stracą.

syrop z sosny

A moc w syropie jest ogromna. Pokona katar, kaszel i ból gardła. Działa wykrztuśnie i bakteriobójczo. Zawiera sole mineralne, węglowodany i witaminę C. Słowem pomaga dbać o górne drogi oddechowe z przyległościami. Na dodatek jest banalnie prosty w przygotowaniu.
W zasadzie najtrudniejsze jest zdobycie materiałów. Potem to już przysłowiowy Pikuś, dziecko dałoby radę. Można więc dziecko zaprosić do współpracy! Pewnie chętnie potem wypije lekarstwo które, nie dość że pyszne, to jeszcze samodzielnie przygotowane.

Przepis 

Jak zrobić syrop z pędów sosny w kilku prostych krokach

1. Wycieczka do lasu. Im dalej od drogi tym lepiej oczywiście. Metali ciężkich i spalin nam w syropie nie potrzeba. Kiedy już znajdziemy zagajnik sosnowy, zcinamy pędy o długości 10, max 15 cm długości.
Bardzo ważne, aby nie ogołocić jednego drzewka, tylko częstować się z umiarem! W przyszłym roku też będziemy chcieli syrop robić. Z tego samego powodu, zbieramy tylko pędy boczne, pionowe zostawiając na drzewku.
syrop z sosny
W drodze powrotnej zajeżdżamy do sklepu po parę kilo cukru, ewentualnie duuuże słoiki jeśli nie mamy.
2. Zebrane pędy rozkładamy na słońcu, by dać szansę ucieczki ewentualnym pajączkom i mrówkom. Nie czyścimy, im więcej brązowych łusek, tym lepiej.
W tym czasie myjemy i wyparzamy słoiki.
3. Teraz najlepsza zabawa: w słoikach układamy na przemian warstwy pędów z sosny i cukier. Warstwę pędów, przesypujemy podobną warstwą cukru.
Słoiki zakręcamy, odstawiamy najlepiej w ciepłe nasłonecznione miejsce na ok 4 do 6 tygodni. Dobrze jest raz dziennie potrząsnąć słoikiem.
syrop z sosny
Kiedy syrop będzie gotowy zlewamy do wyparzonych małych słoiczków lub buteleczek. Można śmiało pasteryzować, wysoka temperatura nie zmienia właściwości syropu.
4*. BONUS
Pozostałe po syropie pędy niektórzy zalewają czystym alkoholem, uzyskując miksturę wiele-mogącą. Taka nalewka działa cuda na męskie przeziębienie w stylu „podaj mi pilota, bo nie mam siły sięgnąć” 😉
Zalecana dzienna dawka przy przeziębieniu: 3 – 4 łyżeczki dla dzieci, dla dorosłych łyżki. Można stosować profilaktycznie przez cały sezon przeziębieniowy. A ponieważ o odporność dbać trzeba cały rok, syrop produkujemy hurtowo. Dodajemy do lodów, deserów, do wody z lodem i cytryną, ba do mięs czasem! Mówiłam, że Tata to czarodziej.
syrop z sosny

Author

6 komentarzy

    • Matko, czy Ty mi nie wierzysz? 😉 Słowo daję, że pyszny! Tyle, że trudno go do czegoś porównać…

      W sumie to mam pomysł! Zajrzy na FB 🙂

  1. Naprawdę sam cukier wystarczy? Żadnego płynu się tam nie dodaje…?