Niby lato w pełni, na straganach i bazarkach owoców tyle, że nie wiadomo co wybrać, a tak naprawdę  sezon mija nie wiadomo kiedy. Na truskawki na przykład jest już w zasadzie ostatni moment. Ja truskawki lubię bardzo, ale te prawdziwe. Nie znoszę truskawkowej czekolady, galaretki, batoników.Wszystko ten smak naśladuje naśladować, pachnie mi chemią…  Co więc zrobić, żeby te smaki i zapachy zostały z nami na dłużej? Można przetwory, ale dziś mam propozycję dla lubiących szybkie i proste sposoby. 
Zaczęło się w zeszłym roku od truskawek właśnie. Pomysł, jak wszystkie wielkie odkrycia powstał przez przypadek, w zeszłym roku. Tak, patent jest nasz własny, a wszelkie prawa autorskie przynależą się naszemu domowi 🙂

Sposób wykonania jest banalnie prosty.
Składniki:
– 1 szklanka cukru (+ druga w zapasie)
– odrobina wybranego owoca, np. pół średniej truskawki, jedna malina.
Cukier może być zwykły, ale bardzo ładnie wyglądają duże kryształki, tzw. „gruba rafinada”.
Truskawkę musisz oczywiście umyć. Ważne, żeby ją potem dobrze osuszyć, np. ręcznikiem papierowym. Jedyna wilgoć jakiej potrzebujemy to sok z owoca. 
Najważniejsze, to nie dopuścić żeby cukier się rozpuścił. 
Ma się zabarwić, wchłonąć sok. Jeśli wyjdzie zbyt mokry, zacnie się sklejać w grudy, po prostu dosyp cukru.
Będzie Ci się wydawać, że pół truskawki to za mało, będzie Cię kusić żeby dać całą.
Poczekaj. Najwyżej dołożysz. A potem dosypiesz cukru 😉
Do miseczki wsypujemy cukier, dokładamy truskawkę i zamaszystym ruchem, jakbyśmy roztrzepywali białko, rozcieramy.
Gotowy cukier wysypujemy cienką warstwą na tacy i zostawiamy do wyschnięcia. Co jakiś czas rozgrzebujemy widelcem, rozgniatając ewentualne grudki.
W tak upalne dni jak dziś, suszenie zajmuje mi jeden dzień. 
Przechowuję w metalowych puszkach po herbacie. Wreszcie się na coś przydadzą 🙂

Co z tym robić?

Wykorzystuję do posypania bitej śmietany na mrożonej kawie, ozdabiania lukrowanych ciasteczek i kremowych tortów. 

Czasem też (zwłaszcza zimą) podaję jako zwykły cukier. Wprawdzie, aromat się zgubi, ale wrażenie na gościach pozostaje. Siła autosugestii jest nie do przecenienia 😉
Jeszcze jedno zastosowanie. Czary Mary. Ja mam swoje – pisałam o nich przy okazji Tubek na przekąski, a Córeczka ma swoje – różowe oczywiście.
Jeśli kręci nosem na jedzenie, marudzi, wybrzydza – pozwalam jej posypać odrobiną owocowego cukru. Czary wiadomo, trzeba oszczędzać. Bardzo często działają 🙂
Zaczęło się od truskawek, ale w tym roku  eksperymentuję też z innymi owocami. Oto w:
truskawka – klasyka sama w sobie,
malina –  pachnie obłędnie,
jeżyna –  ładny kolor, ale stosunkowo słabo pachnie, chyba po wysuszeniu spróbuję do tego samego cukru dodać jeszcze jeden owoc,
jagody – są małe więc trudno je rozgnieść, ale warto bo dają najładniejszy kolor.

Uwaga: 
W odróżnieniu od gotowych kolorowych posypek, cukier stosunkowo łatwo się rozpuszcza, dlatego lukier musi być wystudzony.
Jeśli spróbujecie, dajcie znać jak wyniki Waszych eksperymentów 🙂
Author

7 komentarzy

  1. O ja wypróbuję na pewno😊. Super pomysł! A nie zepsuje się taki cukier jak będzie dłużej leżał?

  2. Zakochałam się! Świetny pomysł! Wypróbuję na pewno gdy wrócimy z krótkiego urlopu, bo na razie wyczyściłam lodówkę do cna:)

  3. Jestem pod wrażeniem, jakie to proste! 🙂 Musze spróbować, chociaż obawiam się, że za długo taki kolorowy cukier u nas nie poleży 🙂

  4. Naprawdę świetne! Takie proste! Najbardziej podoba mi się faktycznie kolor po jagodach. Więcej takich postów prosimy 🙂

    • Serio..? Mam zacząć wchodzić do kuchni? Nie wiem co w domu na to powiedzą 🙂

Write A Comment