Kojarzycie ten moment kiedy Złota Polska Jesień zmienia się w burą, depresjogenną wieczną szarówkę?
Na szczęście potem spada pierwszy śnieg i zakrywa wszystko co brzydkie. Świat robi się biały, magiczny i nawet wieczorem jest jakby jasno. Następnie okazuje się, że drogowcy są zaskoczeni, sól przeżera nam buty, a z magii  została breja.
No i przeziębienia. Jak na nieszczęścia przystało chodzą parami, albo seriami – zależy ilu osobową mamy rodzinę.
Mniej więcej w drugiej połowie stycznia zaczynam zastanawiać się, czy mam w domu więcej zabawek, czy leków.
Dzieje się tak dlatego, że za każdym razem dostaję od lekarza plik recept, które od razu wykupuję, by po powrocie do domu stwierdzić, że mam identyczny, bardzo drogi syropek –  ledwo otwarty, lub też  dwa inne bardzo drogie syropki, które różnią się nazwą lecz składem już nie bardzo.
Dlatego dziś nie będzie o domowych sposobach na odporność, czy zwalczanie zarazków.
Dziś będzie o organizacji, bo choroba w domu to sytuacja kryzysowa, którą logistyką trzeba załatwić.
Oto moje sposoby na przetrwanie od grypy do następnego przeziębienia 😉
1. Przechowywanie.
W miarę jak rosły mi dzieci, rósł pojemnik na leki, a im był większy tym trudniej coś w nim było znaleźć. Pomogła jedna, banalna wręcz zmiana.  Zamiast w kartonowym pudełku, szufladzie, czy  szafce, leki trzymam w przeźroczystym plastikowym pojemniku. Naprawdę dużo łatwiej zorientować się w zawartości.
Do tego jestem fanką przeźroczystych „kosmetyczek”.  Zdarzyło mi się wybrać droższy kocyk, czy kupić zestaw ubranek, dlatego że były w takim właśnie opakowaniu.
Przeźroczyste torebki, z dobrego plastiku są niezastąpione i trzymam w nich wszytko od kosmetyków, przez drobne zabawki. Pakuję w nie też  leki na wyjazdy.
sezon na przeziębienia
Zauważyłam taką prawidłowość, że im więcej leków wezmę ze sobą, tym zdrowsze są moje dzieci. Kiedy jednak czegoś zapomnę, najdalej drugiego dnia pobytu okazuje się,  że muszę kupić: krople na katar, maść na ukąszenia, spray na poparzenia…
2. Oznaczanie
W mojej apteczce na stałe mieszka  marker. Na wszystkich lekach, które nadają się do użytku przez określony czas od otwarcia, zapisuję tą datę.  Dotyczy to głównie  syropków, kropelek, maści.  Dzięki temu nie muszę się zastanawiać, czy już wyrzucać niedokończony lek, czy jeszcze nie.

grypa przeziębienie

3. U lekarza
Przed wizytą robię przegląd zapasów i odkładam przeterminowane leki do osobnej torby ( tu przydaje się punkt 2).
Wychodząc do przychodni zabieram je ze sobą i zostawiam w pobliskiej aptece.  Przy przychodni zawsze jest apteka 😉
Pamiętajcie, że nie wolno wyrzucać leków do kosza!
Zwłaszcza antybiotyków, sterydów, czy hormonów, bo wszystko to potem wypijemy, albo zjemy w sałacie.
I nasze dzieci też.
Lekom, które są ważne robię telefonem zdjęcie grupowe (lub kilka zdjęć), a potem karzę je oglądać naszej Pani Doktor.
sezon grypowy
Owszem, za pierwszym razem patrzyła na mnie dziwnie, nie wiem co pomyślała, ale byłam na to gotowa. Zwłaszcza jak sobie policzyłam ile mnie kosztują zdublowane lekarstwa.  Na szczęście nasza Pani Doktor jest miła, mądra, wyrozumiała i ma cierpliwość nie tylko do dzieci.
Tak więc zanim dostaniemy receptę, Pani Doktor przegląda sobie moje fotki w telefonie.  Okazało się,  że wcale to nie jest takie uciążliwe, bo sporo leków poznaje na pierwszy rzut oka po opakowaniu.
4. Harmonogram 
Kiedyś podawaliśmy leki w oparciu o notatkę sporządzoną przez Panią Doktor.
Nie był to jednak system idealny:
– przy dwójce dzieci, gdzie każde ma inne zalecenia i inne leki
– w sytuacji kiedy nie tylko ja jestem z dziećmi, ale zmieniam się z Tatą, Babcią, Opiekunką
– przy antybiotyku gdzie bardzo ważna jest godzina podania, czy przy gorące gdzie trzeba pilnować, by podawać na zmianę paracetamol  z ibuprofenem.
Ok,  to w ogóle nie był system.
W takich sytuacjach bałam się, że ktoś pomyli leki, czy godziny.  Dlatego wprowadziłam harmonogram, który wisi na lodówce. Terroryzuję rodzinę i każę zaznaczać im ptaszkami każde podanie leku, niczym w tabelce czystości w toalecie McDonalda.
I tak mają szczęście, że nie muszą składać podpisów, prawda? 😉
Dzięki temu bez składania raportów i dzwonienia do siebie wszyscy wiemy, który lek został podany,  za ile następna dawka, itd.
 Harmonogram podawania lekówHarmonogram do edycji możecie pobrać tu:  Harmonogram leków
Te 4 sposoby pomagają mi wytrwać do wiosny, kiedy to przeziębienia zamieniam na alergie, a zaoszczędzone pieniądze wydaję na prosecco, lody waniliowe i chippendalesów.
Czego i Wam życzę 🙂
Byle do lata!
PS Przypominam, że podstawowym zadaniem matki jest trzymać ojca jak najdalej od źródła zarazy,
bo jak mężczyźni reagują na temperaturę, to wszystkie wiemy 😉
grypa jak pokonać
Author

16 komentarzy

  1. przezroczysta kosmetyczna i zdjęcia leków bardzo dobre. Ale komiks – mega dobry!

  2. U mnie w holandii przyjma dziecko do lekarza dopiero jak goraczka trwa dluzej niz 3dni (czyli nasz lekarz rodzinny nie widzial jeszcze moich synkow (2.5l i niecaly rok) na oczy) i na wszystko przepisuja tylko paracetamol wiec dosyc biedna mam apteczke dla dzieci (paracetamol , jeden syrop z pl , i krople do nosa ,i tyle aaaa przepraszam i zel na zabkowanie 🙂

    • Matka Reply

      A wiesz, to chyba od lekarza zależy. Ja też dopiero po 3 dniach idę do naszej pani Doktor, bo inaczej każe czekać, żeby sprawdzić czy to nie trzydniówka 🙂

  3. Też jestem taka porządnicka 😉 Porządki w domowej apteczce robię wspólnie z córkami. Starsza czyta nazwę leku i datę jego ważności, a młodsza układa w pudełku. Ja spisuję na kartce, a właściwie odhaczam, bo listę mamy wydrukowaną i wystarczy ją jedynie dwa razy do roku uaktualnić. Lista na stałe leży w pudełku z lekarstwami i wszyscy domownicy wiedzą (też ich terroryzuję), że jeśli jakiś lek się skończy, trzeba wykreślić go z listy.
    Rysunek dobry. Jak dobrze, że mój mąż nie choruje. Uff.

    • Matka Reply

      Esencja – ja jestem skąpa i leniwa, na pewno nie porządnicka 😉 A dzieci mam małe i wszystkożerne – trzymam je jak najdalej od wszelkich leków. tam naprawdę, to nawet tik-taków im nie wolno jeść #najgorszamatkanaświecie
      Na wszelki wypadek wdrukowuję im, że żadnych tabletek bez konsultacji z dorosłym mają do ust nie brać.
      Podziwiam, Cię za listę i samodyscyplinę!

  4. Posiadam trzy duże przezroczyste pudełka w których przetrzymuje leki 🙂 każde podpisane – przy trójce można się pogubić 🙂
    Komiks świetny 😀

  5. SUper porady! sama zmagam się z problemem przeterminowanych (lub nie) lekarstw 0 nie wiem kiedy je otworzyłam i w większości przypadków – zawsze wyrzucam i kupuje nowe. a wystraczyło napisać datę 😛 (mam taki system w lodówce z mlekiem 😛

    • Matka Reply

      Miałam kiedyś takiego szefa, co nas z tym mlekiem w pracy terroryzował 🙂 Ale obiektywnie to dobry pomysł. Na szczęście u nas mleko schodzi w ilościach półhurtowych.

  6. Ja też mam zawsze problem ze zdublowanymi lekami. Jakiś koszmar, ile się tego potem marnuje. Teraz też będę robić zdjęcia 😉

  7. Super blog i praktycznie objaśnione rady. Zapewne będę tu wracać co jakiś czas, bo czuję, że nie pożałuję, a z pewnością dowiem się czegoś ciekawego.

  8. Dzisiejsza ilośc zażywanych leków i recept wydawanych mnie przeraża. Wiąże się to oczywiście z wszelkimi chorobami na które jesteśmy narażenie, ale czy konieczne jest przepisywanie tylu różnych recept, żeby tylko zbić na nich kasę? No nie jestem pewien. Zwłaszcza, że potem często mamy przepełnione szufaldy różnymi różnościami. Dlatego najlepiej jest nie chorować a nasze portfele też będą zdrowsze.

Write A Comment