New Year's goals with colorful decorations. New Year’s goals are resolutions or promises that people make for the New Year to make their upcoming year better in some way.

 

Sami sobie to robimy.  Już przed Sylwestrem fundujemy sobie kaca, tyle że moralnego. Chyba nikt nie czuje się dobrze przypominając sobie postanowienia z początku roku, których nie dotrzymał. W takiej sytuacji albo się poddajemy, odpuszczamy wszelkie postanowienia i plany zmian na lepsze, albo po raz kolejny przeceniamy własne możliwości. Znowu mówimy sobie „w tym roku na pewno mi się uda” i z rozmachem tworzymy listę celów do osiągnięcia.

Wygórowana ambicja zastawia na nas niebezpieczną pułapkę.  Często dotyczy to  matek. Właśnie znalazłyśmy się w nowej sytuacji. Życie przewróciło nam się do góry nogami. Już nie możemy tak jak wcześniej i tyle co kiedyś. Mieć pomalownych paznokci, chodzić na fitness kilka razy w tygodniu, zostawać po godzinach.  Nawet jeśli dzieci rosną, to każdy rok przynosi nowe zmiany, kolejne niespodzianki i znowu czegoś nie ogarniamy.

Czasem trudno się z tym pogodzić. Ambitna Matka myśli, że to jej wina. Postanawia więc, że bierze się w sobie, zagryzie zęby, zaciśnie wszystkie zwieracze i DA RADĘ. Bo kto jak nie my…

Da radę być:

tą matką, która codziennie ma pomysł na kreatywną zabawę z dzieckiem,

tą żoną, która codziennie ciepły posiłek zorganizuje, rozmową błyskotliwą zabawi, a i o flircie pamięta

tą kobietą, która zawsze wygląda może nie efektownie, ale bez wstydu otwiera drzwi kurierowi

tą freelancerką zaradną, która zawsze na czas zlecenie dostarczy i oczywiście pogodzi to z powyższymi punktami

i jeszcze bloga sobie dla przyjemności poprowadzi.

 

Jeśli masz więcej niż trzy priorytety, to znaczy, że nie masz żadnego.

 

Nawet jeśli zejdziemy na ziemię i przeanalizujemy te najczęściej powtarzane postanowienia: schudnę, zacznę biegać, będę odżywiać się zdrowo, zacznę oszczędzać, to i tak wyjdzie nam, że często robione są na wyrost.

Przepraszam, że pozbawiam Cię złudzeń, ale z ogromnym prawdopodobieństwem NIE SCHUDNIESZ.
Może zaczniesz biegać, ale co potem? Pewnie skończysz równie szybko. Oczywiście mogę się mylić, może jesteś tą jedną na tysiąc, której się uda. Bardzo proszę – udowodnij mi, że źle Cię oceniam.

Nie chcę przez to powiedzieć, byś zrezygnowała zupełnie z postanowień i pracy nad sobą. Wręcz przeciwnie.  Chcę zachęcić  do świadomego formułowania planów i do tworzenia celów, które zrealizujesz.

To wcale nie jest trudne. Wystarczy zastosować kilka zasad, które zwiększą prawdopodobieństwo, że Ci się uda.

 

noworoczne postanowienia

 

Spraw, by cel który przed sobą postawisz były SMART:

S szczegółowy, konkretny, prosty
Idealnie, jeśli Twój cel będzie odpowiadał na pytania: co, kto, kiedy, dlaczego? Postaraj się jak najbardziej precyzyjnie określić co chcesz osiągnąć, jakie to przyniesie korzyści, np.:  każdego wieczora sprzątamy kuchnię, na zmianę  ja i ON. Dzięki temu będę miała więcej czasu rano, w lepszym nastroju zacznę dzień, poprawią się nasze relacje bo wyeliminujemy jeden z powodów do kłótni  .

M – mierzalny.
Zamiast mówić: schudnę, powiedz schudnę 5 kg, albo zmieszczę się w rozmiar M. Stworzysz w ten sposób obiektywny punkt graniczny dzięki któremu możesz kontrolować swoje postępy, ale i określić, że właśnie zrealizowałaś swój cel.  Możesz świętować 🙂

A  – atrakcyjny.
Cel, który sobie wyznaczy, musi cię pociągać. Musisz tego naprawdę chcieć, czuć przyjemności dreszcz podniecenia na samą myśl o momencie, w którym go zrealizujesz.  Myśl o tym często. Wyobrażaj sobie siebie w sytuacji w sukcesu. To motywuje. Przynajmniej mnie 🙂

R – realistyczny.
Możliwy do osiągnięcia. Uważaj na podstępną ambicję i nie przeceniaj się. Początki są zazwyczaj najtrudniejsze. Łatwo zwątpić, jeśli ciągle jesteś na początku drogi. Jak najostrzejszy krytyk zweryfikuj swój plan.  Może warto go podzielić na kilka etapów i skupić się na pierwszym kroku.

Osobiście jestem zwolenniczką metody małych kroków. Do działania napędzają mnie sukcesy, dlatego wolę wyznaczyć sobie mniejszy cel, który szybciej osiągnę i potem dopiero określić następny.

Taki banalny przykład. Pewnego dnia postanowiłam pić 2 litry wody dziennie. Od razu zaczęłam chodzić do pracy z półtoralitrową butelką, którą miałam wypić w czasie 8 godzin.  Było to absolutnie niemożliwe. Nie dawałam rady zmieścić w sobie takiej ilości płynu. Miałam poczucie że ścigam się z czasem, byle zdążyć do 17 i byle zdążyć do toalety…  Po kilku dniach nieudanych prób stwierdziłam, że to nie dla mnie. A wystarczyło zacząć od mniejszej butelki 😉

T – terminowy, czyli określony w czasie.
Wyznacz datę realizacji celu, ale nie zapomnij też ustalić kiedy zaczniesz.
Jak mówi mądrość korporacji: jeśli masz na zadanie dwa tygodnie, zrobisz je w dwa tygodnie; jeśli dwa dni, zrobisz w dwa dni. To prawda. Bądź fair ze sobą i realnie wyznacz deadline.  Kiedy chcesz się zmieścić w tą wymarzoną sukienkę? Na swoje 60 urodziny, wesele brata, czy Dzień Kobiet (okazja dobra jak każda ;)?

 

Powyższa metoda stosowana jest przez coachów biznesu i  trenerów rozwoju osobistego, ale doskonale nadaje się do użytku domowego. Nie oszukujcie się, nie przeceniajcie. Świadomie wyznaczajcie cele.
Przyznaję –  mierzę własną miarą. Śmiało mogę powiedzieć, że w braniu na siebie zbyt wiele jestem ekspertką, dlatego wiem jak źle to się może skończyć.  Spadek samooceny, brak poczucia kontroli, ogólne nieogarnięcie.

Jeśli masz datę rozpoczęcia, datę zakończenia, cel nie przerasta Cię zbytnio, jest możliwy do realizacji w założonym czasie, masz wizję tego jak będzie wyglądał kolejny krok – to już nie jest noworoczna obietnica, o której zapomnisz po karnawale, to brzmi jak plan 🙂

 

Author

4 komentarze

  1. Z jednej strony lubię postanowienia, bo zmuszają mnie do działania, ale niestety zwykle porywam się z motyka na słońce. Wymyślę sobie super wielki, ambitny plan i niestety potem nie jestem w stanie go zrealizować. Dobrze, że mój luby mnie sprowadza na ziemię 🙂

  2. Metoda fajna, trzeba by było wypróbować. Noworocznych postanowień nie mam, ale swoje jakieś cele mam 😉

  3. Nie jestem jedną na tysiąc, której się uda, ale w swoich oczach jestem tą jedyną, której się udaje, tyle, że nie zawsze 😉 A tak serio, to masz do czynienia z upartym typem – jak coś sobie postanowię to nie odpuszczam, a to co leży i kwiczy, bo nie wyrabiam czasowo bardzo mnie uwiera. Boli. Taki typ.
    Metoda małych kroczków to dla mnie podstawa przy osiąganiu celu. Pomaga wytrwać w jego dążeniu, tyle, że niekiedy trzeba wykazać się ogromną cierpliwością, która nie jest z kolei moją najmocniejszą stroną. Czasem chyba, tak jak piszesz, przeceniam swoje możliwości i za dużo biorę na siebie. Oj wiem o czym piszesz, oj wiem.

  4. Nie lubię postanowień, bo nigdy nie udaje mi się ich zrealizować. Stawiam sobie jasne cele, które wiem, że zrealizuję. Nigdy jednak nie staram się odchudzać, ćwiczyć czy czytać ileś tam książek w roku, bo tego nie jestem w stanie zrealizować.

Write A Comment